Jestem taka piękna!

Napisany przez na sie 10, 2018 w recenzje

Jestem taka piękna!

Smukłe nogi, wysportowana sylwetka, płaski brzuch, a zarazem ogromny biust, włosy rodem z salonu fryzjerskiego, twarz pozbawiona zmarszczek i trądziku, a dla zwieńczenia, niczym wisienki na torcie: długie, nienaturalnie gęste, oczywiście doczepiane rzęsy. Oto piękna kobieta naszych czasów gotowa podbijać i łamać męskie serca niczym Helena Trojańska. Świadomie lub nie każda z nas dąży do tego wyśnionego ideału. Niestety prawda jest taka, że chcemy lub czujemy się zmuszone wyglądać jak lalki Barbie (choć oczywiście nikt się do tego głośno nie przyzna, gdyż tak naprawdę liczy się jedynie piękne wnętrze). Ostatnio media straszą statystykami pokazującymi coraz większy odsetek ludzi nie godzących się ze swoim wyglądem w takim stopniu, że idą do chirurgów plastycznych z własnym zdjęciem przerobionym udoskonalonym przez filtr zamontowany w mediach społecznościowych.

Z podobnym problemem zmaga się bohaterka komedii pt. „Jestem taka piękna!” w reżyserii Abby Kohn i Marca Silversteina, którego premiera odbyła się 29 czerwca 2018r. Renee, w którą wcieliła się Amy Schumer jest dziewczyną przypominającą wyglądem setki innych przechodzących ulicami kuli ziemskiej istot płci żeńskiej. Nie jest szczupła, ani również specjalnie otyła. Po prostu w sam raz. Renee to przeciętna dziewczyna. Codziennie jednak zadręcza się swym wyglądem, czuje się z tego powodu gorsza i widać u niej już początki depresji, gdyż to jak widzi siebie w lustrze odbija się we wszystkich dziedzinach jej życia. Jest zakompleksioną singielką, szarą myszką i co gorsza, pracuje w miejscu, którego energia dodatkowo ją przytłacza. Niczego nie ułatwiają jej za to inne mieszkanki Nowego Jorku- wszystkie oczywiście wyglądają jak modelki, na każdym kroku przypominające, że Renee w przeciwieństwie do nich nie jest uszyta na miarę pięknych ubrań o najmniejszych rozmiarach. Zdesperowana dziewczyna pragnie choć raz w życiu spojrzeć w lustro i poczuć się piękną. Marzy, by jakiś chłopak spotkany przypadkiem poprosił ją o numer.

I jej życzenie spełnia się, kiedy niespodziewanie spada z rowerka fitness, a upadając uderza się w głowę. Od tamtej pory wszystko wygląda zupełnie inaczej. Renee, mimo, iż dla mieszkańców Nowego Jorku oraz dla widza wygląda przez cały czas po staremu, czuje się teraz niebywałą ślicznotką. Być może w jej wyglądzie widać delikatną zmianę, ale jest ona spowodowana co najwyżej zmianą stroju i użyciem kosmetyków, a nie metamorfozą, która uczyniła by ją modelką. Za to nowe samopoczucie, pewność siebie oraz optymizm, którym emanuje nowa Renee zaskakują oraz olśniewają wszystkich wokół. W jej życiu rozpoczynają się ogromne zmiany. Dziewczyna pnie się po szczeblach kariery w firmie kosmetycznej i spełnia swoje marzenia. Jest gotowa robić rzeczy, o których nigdy wcześniej nie śmiała pomyśleć. Ale czy wspaniała przemiana na stałe zagości w jej życiu? Co się stanie jeżeli czar pryśnie? Jeśli wróci poprzednia, brzydka Renee?!

Muszę przyznać, że film wywarł na mnie duże wrażenie i uwolnił mnie od czegoś, co od dawna po kryjomu we mnie wzbierało i zalewało serce słodkim, ale jakże zaborczym szeptem: „Bądź idealna…” Oglądając film łatwo dojść do paru wniosków i obalić parę mitów. Po pierwsze, nasze piękno nie zależy od tego jak widzą nas inni. Podstawą jest umiejętność spojrzenia w lustro i powiedzenia sobie tego prosto w oczy z pełnym przekonaniem-„ jestem piękna”. Bohaterka filmu dokonała tego jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ale w normalnym życiu to przecież nie takie łatwe. Trzeba zaakceptować swoje ciało, co dla niektórych może być największym wyzwaniem. Jednak jest to możliwe. Po drugie, bycie piękną to przede wszystkim sposób bycia. Akceptacja siebie przekłada się na całe nasze życie. Czasem zastanawiamy się, co sprawia, że dziewczyna, która nie wygląda na modelkę ma takiego fajnego chłopaka i skupia wokół siebie uwagę wszystkich. Otóż, jest pewna siebie, zna swoje wady, ale też zalety i to wykorzystuje. Jest radosna i dostrzega w ludziach coś poza idealnym wyglądem, a przez to oni również cenią ją za to, kim jest. Po trzecie, piękno jest w oczach właściciela. To rzecz zupełnie subiektywna. Każda epoka posiada swój kanon piękna, ale czy XXI wiek nie jest czasem łamania zasad? Powinniśmy zawsze akcentować swoją odmienność. Jeżeli każdy z nas wygląda inaczej, jest to już niemały powód do dumy! Jeżeli wszyscy wyglądalibyśmy jak ten sam model z okładki, nasz świat byłby bardzo smutnym miejscem. O tym wszystkim przekonacie się oglądając tę niepozorną komedię, która mimo, że może się wydawać naiwna, opowiada tak naprawdę o naszej rzeczywistości, tyle że w zabawny sposób. Wyśmiewając ustalone przez telewizję i media kanony karykatury kobiety o opisanym już wcześniej wyglądzie. I skłaniając dziewczyny, by swoją kobiecość dostrzegały nie tylko w lustrze. Film pokazuje, że będąc przeciętną kobietą- być może nie idealną, ale zadbaną i przede wszystkim pewną siebie można odnieść wiele sukcesów w życiu prywatnym i zawodowym. Nie trzeba się dołować porównując swój wizerunek do wyretuszowanych modelek na okładkach magazynów. Można być sobą i czuć się jak modelka. Film dotyka też ważnej kwestii, że jako kobiety powinnyśmy być solidarne. Jeżeli wspólnie pozbędziemy się balastów, żaden mężczyzna nie odważy się już próbować nam wcisnąć jakiegoś kanonu. Przekaz jest prosty, ale jakże ważny: BĄDŹ SOBĄ i w ten sposób zawojuj świat. Czy to jednak takie proste? Jak być sobą w świecie, który coraz bardziej narzuca sztuczność?

Polecam ten film wszystkim dziewczynom, które nie czują się pewne siebie i szukają wsparcia. Polecam również tym, które przypominają Renee po przemianie! Wyciągajcie do kina przyjaciółki i chłopaków! Ten film to otworzenie oczu na nowo na wiele ważnych kwestii. W zabawny, nieco przerysowany sposób opowiada historię dziewczyny, która przeżywa metamorfozę- do pozazdroszczenia! To okazja, by naprawdę miło spędzić wieczór, zrelaksować się i po wyjściu z kina móc powiedzieć wcale nie na żarty:

Smukłe nogi, wysportowana sylwetka, płaski brzuch, a zarazem ogromny biust, włosy rodem z salonu fryzjerskiego, twarz pozbawiona zmarszczek i trądziku, a dla zwieńczenia, niczym wisienki na torcie: długie, nienaturalnie gęste, oczywiście doczepiane rzęsy.

To ja. Normalna dziewczyna. Nie brakuje mi niczego, by podbić świat. Jestem taka piękna!